• Wpisów:221
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 09:13
  • Licznik odwiedzin:27 003 / 2623 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
pomyliłam godziny w szkole. wstałam niepotrzebnie, a mogłam kolejny dzień sobie pospać. generalnie jest berdzo fajnie. mogę się pochwalić, że wszystko układa się tak jak bym chciała. staram się zmieniać, poukładać wszystko wewnątrz i na zewnątrz. powoli opanowuje swoje emocje i wybuchy. jutro biore sie za wygląd zewnętrzny. wszystko okej po za tym, że olałam niemiecki i rysowanie, a miałam tego nie robić :c trzeba się zmobilizować!
 

 
nie wiedziałam, że jestem tak leniwa. hm, przynajmiej szczęśliwa.
 

 
POTRZEBUJĘ RADY DOTYCZĄCEJ ROZJAŚNIANIA WŁOSÓW! <PROSI PROSI PROSI> ROZJAŚNIAŁ KTOŚ SAM?
 

 
chciałabym pofarbować włosy na jakiś nienaturalny kolor, jakiś róż, odcień błękitu... szkoda, że mam ciemnobrązową farbę na włosach : ( boje się rozjaśniać.. ale te kolory tak kuszą..
WHAT SHOULD I DO ?
  • awatar Anelka. ;*: tak, ale tylko kilka pasm z tyłu, rozjaśniacz strasznie niszcy włosy ;/ nie, nie słyszałam wgl o tym
  • awatar pierdolnięcie !: ja tez bym chciała! ale nie porywam się na to. moze w wakacje..
  • awatar Anelka. ;*: ta jest fajny, używam go, ale moim włosom chyba juz nic nie pomoże ;/ no tak rozjaśniacz strasznie niszczy włosy, wiem coś o tym ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
hihihi minęło aż dwa tygodnie odkąd tu byłam. muszę przyznać, że czas pędzi nieubłaganie.. no może po za ostatnim tygodniem, którego pierwszą połowę spędziłam bardzo bardzo miło, a drugą przesiedziałam w domu. gardło mnie boli, już od niedzieli choruję, łykam aspirynke, biore cholinex i pije hektolitry zielonej herbaty. po raz kolejny doszłam do wniosku, że muszę coś ze sobą zrobić, dlaczego lenistwo miałoby mi przeszkodzić w podobaniu się samej sobie? trzeba to przezwyciężyć. już od jakiegoś czasu staram się zmieniać siebie, narazie nawet mi to wychodzi, a teraz przyszedł czas na zmiane i poprawę wyglądu.
 

 
JESTEM WIECZNIE ZMĘCZONA.
 

 
nie mam z czego się żalić, ani co opisywać. moje życie nie należy do najciekawszych. nawet nie pamiętam co ostatnio robiłam. zeszły weekend jakos zleciał na czytaniu lektury, lekcjach obijaniu się, w niedziele byłam na treningu, pare spotkań ze znajomymi i z misiem. w poniedziałek po szkole angielski i pisanie wypracowania, wczoraj dzień laby więc wykorzystałam czas i poszłam na aerobik i bieżnie, a dziś do 10 w szkole, potem topienie messetschmitów z dafciem oraz głupie rozmowy. zjadlam, wpadłam do miśka, zrobiłam niemiecki, poszłam na angielski, miałam niemiecki, zrobiłam polski, pouczyłam siostre matmy, a teraz udaje że czytam streszczenie lalki. jutro szkoła i ortodonta, w piątek po południu wybywam do stolicy . już nie mogę doczekać się przytulania misia całą noc.
KOCHAM CIĘ : *


 

 
padam na twarz.
  • awatar niewidzialna ♥: ja też mam teraz lalkę, wiesz no ułożyło się między nami ale nie jest tak jak było, nie mam do niego zaufania ani on do mnie, niewiem czy teraz nawet nie siedzi sobie z jakąś ;cizią; i nie piją sobie piwka, pff.
  • awatar miazga: i ja..
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
MAM KILKA MAŁYCH PASJI DO KTÓRYCH WSTYDZĘ SIĘ PRZYZNAĆ.

 

 
ja wiem, że powinnam się zmienić, otworzyć, realizować, tylko czy ja to potrafię?

 

 
w tej chwili do pełnego szczęścia potrzebowałabym jakiegoś wyjazdu, słońca, dnia na plaży z kotkiem, długiego spaceru, a wieczorem kubeczka czekolady w łóżku przy filmie z lubym : *
SZKODA, ŻE NIE DO ZREALIZOWANIA : C

 

 
pora odsapnąć. dziś po skończonych o 15.20 lekcjach, wróciłam do domu, godzinke odpoczełam i zabrałam sie do nauki. po za zrobieniem masy zadan domowych i nauki chemii nic pożytecznego nie zrobiłam. nigdzie nie wyszłam, żadnego spaceru ani planowanego aerobiku. dodatkowo przez ciągłą nauke mega zgłodniałam i dużo wpierdzieliłam. jutro jeszcze sprawdzian z chemii i historii i w szkole luz. no własnie tylko w szkole, ale czeka mnie jeszcze bardzo bardzo bardzo trudny dla mnie sprawdzian z dodatkowego niemieckiego, wiec w czwartek zamiast pojsc do kina z klasa bede kuć i rozwiązywać zadanka oraz przygotowywać się do ustnego. stresik jest nie ma co. ostatnio dużo się ucze brakuje czasu na ruch. gdybym robiła zawsze wszystko to co ejst potrzebne do szkoły zapewne nie miałabym życia prywatnego i moja dupa byłaby większa niż teraz. z misiem okej, dobrze że mieszka tak blisko i wpadł do mnie na kolacje i sie poprzytulać : * za chwile kąpiel, powtórka chemii i upragnione spanko.
TAKIE PROSTE NOGI POPROSZĘ.


 

 
DWA LATA Z TOBĄ, A MAM WRAŻENIE, ŻE ZNAM CIĘ CAŁE ŻYCIE. KOCHAM CIĘ <3
 

 
weekend zaczął się okropnie ale zakończył świetnie. w piątek misiek wpadł to pospaliśmy po południu, potem niemiecki i niemiły spacer. w sobote bardzo miły dzień z pysiem. a wieczorem modestep : ) zdecydowanie megamegamega koncert! niedziela leniwa do godz. 16.30 kiedy podreptałam do misia, a potem na spinning. wieczorkiem jeszcze troszke leniuchowania z misiem. dzisiaj sprawdzian z niemca, a za chwile z angielskiego. sporo na ten tydzien ale jakoś sobie poradze. wieczorem matmy a jutro chemi, damy rade : ) dzis mam dylemat - jechać do warszawy czy nie jechać..
 

 
w dzień czułam się okej, po za tym że było mi non stop zimno. a teraz siedząc na angielskim znów mnie dopadł ból głowy i generalne złe samopoczucie. nie chce się rozchorować. humor troche lepszy, ale nie ma powodów do skakania z radości. teraz biore się za niemiecki i biologie. nie bardzo mi się chce.
 

 
z grubsza czuje się źle, czuje sie jak gówno, czuję się niezrozumiana, czuję się oskarżana, ale jednocześnie wiem że podchodze do wszystkiego zbyt impulsywnie, dlatego zamiast odczekać przeryczałam cały wieczór. wieczór dnia który zaczął się tak źle jak się skończył. za bardzo wszystko przeżywam, jednak jestem z siebie dumna, że odważyłam się szczerą rozmowę. wczorajszy wieczór odziwierciedlił także mój humor na dzisiejszy dzień i na moje spuchnięte oczy które ledwo rano otworzyłam. ale mimo wszystko bardzo się zdziwiłam, gdy zobaczyłam ile osób z mojej klasy się o mnie martwi. mimo zdecydowanie moge stwierdzić że nie mam przyjaciół, po za moim chłopakiem. jest on jedyną osobą z którą mogę o wszystkim porozmawiać a on stara się mnie słuchać. są jednak i takie tematy do których przydałaby się jakaś inna bratnia dusza.
NIE MAM Z KIM ROZMAWIAĆ.

 

 
ani ładna, ani zgrabna, ani utalentowana. zacznijmy od tego, że nie potrafię robić tych podstawowych rzeczy. dodatkowo nie specjalnie lubiana, nie otwarta na innych, za cicha, a czasem zbyt wkurzająca, ma słaby charakter, za dużo się obraża, jest wybuchowa, nie ma pomysłu na sobie, a jeśli uwaza, ze go znalazła, okazuje się, że jest do dupy. dobrze, że chociaż bujną wyobraźnią została obdarzona, bo może tkwić w swoich marzeniach godzinami.
 

 
pyszną, tatusiową jajecznicą zaczęłam swój dzisiejszy dzień. potem kościoł, obiad u lubego i spacer z nim. zahaczylismy o real, potem pobiegliśmy na spinning. jakoś szybko zleciał ten dzień, weekend. nie nadązam ostatnio, mam za mało czasu na wszystko. o moim aparacie i zdjęciach myśle juz od jakiegos czasu codziennie, ale nie mam pomysłu na zdjęcia, a wyjść na ulice sie wstydze, bo ludzie sie dziwnie patrzą. jednak ochotka na popstrykanie zdjęć nie opuszcza mnie od dłuższego czasu. najgorsze jest to, że wiele osób uważa, że jesli ktos kupi sobie lustrzanke, od razu mysli że jest fotografem. nie, ja tak nie myśle, kupiłam taki aparat bo to kocham, myśle o tym, to chyba naprawdę moja pasja. wiem, że zdjęć robić nie potrafie, ale mimo wszystko uwielbiam to robić. zdecydowanie fotografia i projektowanie wnętrz w moim życiu, moimi sposobami na życie, to moje marzenia, małe, skryte.. i zapewne się nie spełnią.


 

 
za chwilke wybywam, troche załatwiłam sobie gardło wczorajszym lodem gałkowym :c zawitała u mnie wiosna, piękne niebo, piękny humor. od razu patrze na swiat inaczej, a juz od kilku dni budzi mnie piekne słońce. po za tym byłam dzis z kotem h&m i kupiłam śliczną skukienke <zajarany>. znów będę marudzic ale potrzebuję funduszy, cokolwiek : < musze naprawdę wziąć się za poszukiwanie jakiego zajęcia które przyniesie mi korzyści finansowe. chętnie sprzedawałabym biżuterie albo decoupage, ale słabo to widzę, bo nie mam komu sprzedawać. myślałąm jeszcze o vintage'owym sklepie internetowym, ale niestety zupełnie się na tym nie znam :c po za tym zimno mi i gardło mnei drapie strasznie.
 

 
kurde, nadal nie ma napisów do skins. liczę ze dziś wieczorem się pojawią. dzisiaj w szkole dość luźno, po za niespodziewaną kartkówką z geografii, ale bedzie co będzie. lekcji już troche zrobilam, obiad ugotowałam i zjadłam, z koleżanką na chwile sie spotkałam. teraz siedze, zbieram motywacje na nauke angielskiego i fizyki. to pierwsze ujdzie, musze sobie przypomnieć. natomiast sprawdzian z jakiś cyklotronów i innych niepojętych dla mnie rzeczy, jest nie do wyuczenia przynajmniej mówiąc o mojej osobie. jestem leniwa, cieszyłam się, bo w szkole zjadlam tylko serek i jabłko, za to jak przyszłam do domu to obiad, baton i babeczka to dla mnie mało. wkurzyłam się, nie potrafię nie jeść, a naprawdę chciałabym troche zrzucic, nie zalezy mi na figurze modelki tylko na pozbyciu się tłuszczyku z pewnego miejsca, pozbyciu się mojego największego defektu, którego się wstydze, źle się z nim czuję, nawet przy moim chłopaku. ale narazie jedynie narzekam i jestem leniwa, jak zawsze. teraz czekam do 21, żeby przejsc sie po miska na dworzec i to bedzie pewnie zakonczenie tego bardzo nudnego i nieefektownego dnia. czeka mnie pracowit weekend, duzo do nauki, jeszcze pisanie na angielski jakiejs pracy. eh.. po za tym zapisałam się na kurs fotografii, ale seminaria dopiero w czerwcu, no i obecnie myśle co zorganizować i co zrobić w naszą drugą rocznicę.
LOVE.
 

 
spiny, radości, wzloty, upadki, uśmiech, smutek. sama zauważam, że jestem jakaś dziwna, jednego dnia potrzebuje rozmów, umiem się integrować, dużo mówie i sie smieje. za to czasem mam takie dni, że najchętniej nic bym nie mówiła, moja głowa jest pełna myśli, których nie jestem w stanie się pozbyć. weekend uważam za udany, choć minął jak zawsze zbyt szybko. generalnie nic nie robie, nic mi sie nie chce, na nic nie mam ochoty. dzis rano wstałam zaskoczona pięknym, bezchmurnym niebiem, ale niestety po powrocie ze szkoły było zakryte chmurami. spać mi się chce, nie ważne o której pójde spać, jestem niewyspana. w poniedziałek i wtorek nic sie nie działo. wczoraj jedynie poszłam na fitnesik, a potem na spacer z kolezanka i misiem. dzis po szkole byłam padnieta i opieprzałam się do czasu angielskiego. potem krótkie spotkanie z misiem i kumplami, a następnie w odwiedziny do ukochanego, którego bardzo bardzo kocham pomimo ze bardzo bardzo działa mi na nerwy. do tego jeszcze nie ma napisów do szóstego odcinka skins. humor w ciągu dnia miałam zmienny, zalezy od godziny. obecnie mysle nad moim odwiecznym problemem: co na siebie włozyc? jestem śpiąca, zapewne jak codzień zaplanuje połozyc sie wczesniej spać, ale mi to sie nie uda. mogę polecić piosenke - boy-boris. próbuje chillować.

 

 
za duży wiatr zdecydowanie, głowa boli przy każdym wyjściu na dwór. dzień bardzo mile spędzony po szkole. po za sprawdzianem z fizyki wszystko okej. oby jutrzejszy dzień też był tak udany, żebym też tyle się śmiała. rano chyba wybiore się na małe lumpy, potem moze ogarne jakies lekcje, i spotkam sie z pyśkami. teraz mykam oglądać skins i spaćku.
 

 
boli mnie głowa. wróciłam z teatru, spektakl był okej, nie mój humor ale w sumie zabawne. szkoda, bo okazało sie ze zdazyłabym na koncert bo borgore gra koło 1. no ale teraz juz za późno. kąpiel i spać bo stresujący dzień dziś był. szkoda ze klade się do łózka sama, bez ukochanego który ukoiłby ból główki swoim szeptem i dotykiem.
KOCHAM CIE.
 

 
wczorajszy dzień był bardzo nie miły. kłótnie, spiny a jeszcze pełno nauki. dzis chyba dałam rade na sprawdzianach, pomimo że tamten dzien nie zakonczył się najprzyjemniej. dziś rano lepiej, ale sama nie wiem co jest. nie wiem czy to moja wina czy nie, nie wiem co robić, nie wiem czego chce. mam trudnu charakter, sama go jeszcze nie rozpracowałam, ale cóż, nie ma co mówić o ideałach, bo do takiego to mi tak daleko ze nie chce nawet o tym myślec.
po za tym chciałąm obejżeć nowy odcinek skins, ale nie ma jeszcze napisów. chciałabym poczytać jakąś dobrą książkę ale nie mam pojęcia jaką. niedługo lece do teatru, mimo że najchetniej bym poszła spać lub robiła cokolwiek innego.

NIE WIEM CO ROBIĆ, NIE WIEM CO MYŚLEĆ, ZNÓW SIĘ ZAGUBIŁAM W TYM WSZYSTKIM ORAZ SAMA W SOBIE.

 

 
SŁUCHAJ MNIE CZASEM.
 

 
chętnie gdzieś wyjadę mając wszystko głęboko w dupie
 

 
nic się w moim życiu nie dzieje. niby dużo nauki, ale wiele nie robie. jestem zła na siebie, bo dziś obiecałam sobie zrobić kolejną lekcję z niemieckiego i pouczyć się na angielski. ostatecznie leżałam z misiem, ogladałam the walking dead, zrobiłam notatki na angielski z których poucze sie na przerwach. ciesze sie tylko ze przepisałam matme, zrobiłam polski. jutro napięty dzień, nie mam co sie lenić, po szkole musze wrócic do domu, zrobić notatke na angielski dodatkowy i lecieć do fryzjera. potem angielski, po nim nauka niemieckiego i biologia z chemią. jestem strasznie zmęczona, nie wiadomo czym, chce kolejny weekend a najchętniej cały dzień spędzony z Tobą w łóżeczku przytulając się, pijąc czekolade, rozmawiając.. taaak to zdecdowanie moje ulubione zajęcie.

 

 
dziwnie się czuję. jestem śpiąca, boli mnie gardło, ciągle mi zimno. nie chce sie na weekend rozchorować.. przyjdz do mnie i utul do snu skarbie.
dzisiejszy dzień, szokujący ale po za tym nic ciekawego. szesc godzin wykładów o narkotykach zamiast lekcji, potem telewizja, niemiecki, spotkanie z koleżanką.
NIE MAM NA NIC SIŁY.
 

 
dzień spokojny, szkoła, lekcje, angielski, lekcje, serial z miśkiem. zapisałam się do fryzjera wreszcie - kiedys trzeba ogarnac te włosy bo się juz wogole nie układają. jest tak zimno, planujmy wakacje. chciałabym, aby udał się nam ten eurotrip. chciałabym i blame coco na opku. chciałabym znaleźć prace w wakacje. chciałabym mieć dobre oceny. chciałabym schudnąć. chciałabym ładną pogodę. chciałabym choć raz sie nie zastanawiać co ubrać. chciałabym spać obok Ciebie. chciałabym wiedzieć co chce robic w przyszłości.. za dużo bym chciała..